Tym razem w większej sali i z większa liczbą uczestników żegnano w Cieszynie basa. Tradycyjny Pogrzeb Basa odbył się w mieście nad Olzą już po raz 21. Pierwszy raz natomiast zorganizowano imprezę w podziemiach cieszyńskiego Brackiego Browaru Zamkowego.
Bawi się ponad dwieście osób, z czego pięćdziesiąt to sami muzycy - mówi portalowi OX.pl restauratorka Alina Bańczyk. Ci którzy byli, mogli skosztować wielu specjałów kuchni cieszyńskiej.
Na deser był strudel na ciepło. A na koniec żurek postny, śledź - i prosto do kościoła sypać głowę popiołem - dodaje Alina Bańczyk. Jesteśmy jedynym miejscem, które we wtorek organizuje taką imprezę. Bo to właśnie ten dzień, ostatni moment na zabawę i pożegnanie karnawału - podkreśla Bańczyk.
O tym, że tradycja takiej zabawy na koniec karnawału odżywa, świadczył fakt że aż tyle osób z całej okolicy bawiło się w Cieszynie. Dwa lata temu w restauracji Targowa było bardzo ciasno, przeniesiono więc imprezę do dużej sali w Domu Narodowym. Jednak i tutaj było mało miejsca dla wszystkich. Teraz podziemia browaru tętniły muzyką góralską.
To nie tylko chęć zabawy ale podtrzymanie tradycji - zauważa Kazo Nędza Urbaś - szef kapeli regionalnej Torka. Kilkudziesięciu muzyków w strojach regionalnych ale i prywatne osoby w tradycyjnym ubraniu góralskim czy mieszczańskim, to świadczy że nikt tego się nie wstydzi.
Karczmy się zmieniały, a obrzęd pozostał. I tak już 21. razy go odtwarzamy - mówi Urbaś. Dlaczego pogrzeb basa a nie innego instrumentu? Takie były przekazy. Być może dlatego, że jest to jeden z ważniejszych instrumentów - podkreśla lider Torki.
O północy, kapele zmieniły skoczną muzykę na żałobne melodie i kondukt - z basem na czele - opuścił salę zabaw. Tak zakończył się karnawał.
Jan Bacza